„Zgon z przyczyn naturalnych, zgon w wyniku zejścia lawiny” – sens polisy

Wiele polis ubezpieczeniowych chroni od absurdalnych rzeczy. Osobiście byłem świadkiem rozmowy ze starszym panem, który od 20 lat opłaca polisę na życie, w której ubezpieczony jest od zejścia lawiny. Sęk w tym, że ów mężczyzna mieszka w Poznaniu od 70 lat i nie było go w górach od 30 lat. Opłaca polisę na życie, dlatego, że … jak sam stwierdził – został do tego namówiony. Jakim zdziwieniem było dla niego, kiedy wspólnie doczytaliśmy OWU – Ogólne Warunki Ubezpieczenia, w którym okazało się, że polisa na życie jaką płacił była polisą na wypadek zejścia lawiny.

Dlaczego płacił przez wiele lat na polisę, która nie miała dla niego żadnego sensu? Bo to była czysta zagrywka agenta ubezpieczeniowego, który wykorzystał nieświadomość młodszego mężczyzny, a ten nie wnikając w szczegóły miał świadomość, że jest chroniony. Jaką ma szansę, że w Poznaniu w centrum Wielkopolski zejdzie na niego lawina?

Podobnym absurdem są ubezpieczenia na życie chroniące TYLKO i wyłącznie w momencie, kiedy zgon będzie z przyczyn naturalnych. Jaką mamy szansę, że umrzemy z przyczyn naturalnych, podczas gdy taki zgon według ratowników medycznych i lekarzy następuje rzeczywiście raz na milion przypadków? Pisałem o tym przy okazji innego absurdu ubezpieczeniowego.

Do czego dążę – osobiście uważam, że najważniejsze w naszej polisie powinno być to, co mamy wokół siebie w życiu. Jeżeli nie jesteś wyczynowym sportowcem albo nie chodzisz po górach, to nie ma sensu, żebyś był człowiekiem ubezpieczonym od rzeczy, które nigdy Cię nie spotkają. Skąd dowiedzieć się co jest dla Ciebie najlepsze i co powinieneś mieć w swojej polisie?

Osobiście uważam, że polisa, która powinna być praktyczna życiowo powinna zawierać pewne ogólniki. Na przykład zejście lawiny można zamiennie potraktować polisą na wypadek śmierci z powodu NW (Nagłego Wypadku) – wątpię, aby jakikolwiek ubezpieczyciel nie przyjął odpowiedzialności – jeśli na starszego pana rzeczywiście kiedykolwiek zeszłaby lawina – np. symbolicznie – kiedy z dachu spadłby na niego wielki lodowy płaszcz śniegu powodując rozległe urazy, a co za tym idzie zgon.

Śmierć z przyczyn naturalnych – to rzadki przypadek, lepiej – tak, jak w Nationale-Nederlanden kupić polisę na życie w ogóle w przypadku śmierci. Bez rozstrzygania, co było przyczyną śmierci – czy był to charakter chorobowy czy wypadkowy. Polisa ma za wszelką cenę chronić bliskich w przypadku śmierci. Ma zabezpieczyć ich życie na jakiś czas w sposób finansowy.

Podobnie w przypadku polis grupowych: nie ma sensu kupować świadczenia na wypadek śmierci w wypadku komunikacyjnym w pracy, jeśli pracujesz w miejscu, gdzie nigdy nie wsiądziesz do żadnego pojazdu, ani taki nie porusza się wokół Ciebie. Jaki w tym sens? Jeśli jesteś księgowym i pracujesz na 5 piętrze biurowca, od godz. 8 do 16, a do Twoich zadań nie należy transport dokumentów z biura do archiwum, ani nie jesteś mobilnym księgowym, to szansa na to, że zginiesz w wypadku komunikacyjnym w pracy, jest nikła, no chyba, że w Twój biurowiec uderzy samolot, wówczas będzie to wypadkiem komunikacyjnym w pracy – ale zastanówmy się – jaka jest na to szansa? 🙂 A kto płaci za polisę?

Sens wykupowania polisy ubezpieczeniowej na życie i zdrowie powinien być przemyślanym krokiem finansowym. Skrupulatnie obmyślanym i uznanym za niezwykle ważne w życiu każdego człowieka.  Polisa na życie to odzwierciedlenie tego co o sobie myślisz i jak bardzo jesteś dla siebie cennym.

 

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Fatalne ubezpieczenia grupowe w pracy – stare konstrukcje polisy

Fatalne ubezpieczenia grupowe w pracy. Okazuje się, że w ramach upływu czasu zmieniają się nie tylko technologie, polityka, ludzie, poglądy ale i także zmieniają się produkty finansowe. Kiedyś polisa grupowa w pracy była czymś bardzo dobrym zarówno dla pracodawców jak i dla pracowników. Dzisiaj okazuje się, że często ludzie nie śledzą tego faktu, iż zmiany w polisach grupowych także dokonują się na rynku finansowym w branży ubezpieczeń.

Współcześnie powstały nowe konstrukcje ubezpieczenia grupowego. Czy ludzie o tym wiedzą?

A czy to jest złe, że nie wiedzą? Z jednej strony mamy polisę grupową i nie musimy się martwić o to, że nagle jej zabraknie. Ubezpieczyciele przyjmują składki często za całe zakłady pracy a ich pracownicy wiedzą, że są doskonale ubezpieczeni, bo mają często wiele dodatkowych wypłat, z których mogą uzyskać świadczenia, a których często nie ma w polisach na życie – np.

  • świadczenia za urodzenie dziecka – najpopularniejsze wśród kobiet
  • świadczenie z tytułu śmierci teścia/teściowej czy rodzica

Zwłaszcza w ostatnim czasie, kiedy rzeczywiście w Polsce mamy do czynienia z polityką prorodzinną, zwłaszcza w kwestii narodzin dzieci, to te świadczenia są szczególnie ważne.

Dlaczego mówię o fatalnych ubezpieczeniach grupowych? Głównie mówię o ich przestarzałych konstrukcjach, gdzie niejednokrotnie okazuje się, że w ramach płaconej składki ubezpieczenia opłacanego od kilku lat, możemy w tej samej cenie nabyć ochronę w znacznie szerszym zakresie jak i z wyższymi sumami ubezpieczenia.

Szybkie przypomnienie – stara polisa grupowa:


Czy to jest ważne? Oczywiście, że tak, zwłaszcza w sytuacji, kiedy dochodzi do jakiegoś przykrego zdarzenia chorobowego czy wypadkowego.

Dlaczego ubezpieczyciele nie informują swoich klientów o tym fakcie, że za te same pieniądze – wysokość składki – w cyklu miesięcznym mogą mieć znacznie lepsze warunki ubezpieczeniowe niż w polisie, którą zawarli kilka czy kilkanaście lat temu?

Tutaj znów dochodzi do kwestii korzyści samego ubezpieczyciela a nie jego klienta. Wiadomym jest, że lepiej jak w ubezpieczeniu grupowym pracodawcy i pracownicy płacą więcej za … mniej świadczeń ochronnych.

Tylko po co wtedy ludziom takie ubezpieczenie?

To absurd płacić na grupówkę, która jest już od dawna przestarzała i niepraktyczna życiowo. Szerzej temat omawiam tutaj: Ubezpieczenia grupowe NN – możesz tutaj znaleźć przykładową starą polisę grupową, i obecną firmy Nationale-Nederlanden – w tej samej cenie składki. Różnice są ogromne.

A Ty? Jakim jesteś pracodawcą? Świadomym? Co możesz dobrego zrobić dla siebie i dla swoich najlepszych pracowników? Zadzwoń i zamów ofertę współczesnego ubezpieczenia grupowego – tel.: 727-912-923 lub napisz wiadomość: dariusz.foint@nnfinanse.pl DZIAŁAMY! 🙂

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Tak zwane „lata składkowe” – wielkie oszustwo

Wiele razy słyszałem, jak starsi ludzie bali się rozmowy na temat zmiany ubezpieczyciela – zwłaszcza, kiedy byli po wypadkach – bo powiedziano im, że jeżeli od kilkunastu czy kilkudziesięciu lat są ubezpieczeni u tego samego ubezpieczyciela, to mają tak zwane lata składkowe, które liczą im się do ubezpieczenia.

Niestety jest to nieprawdą, a starszych ludzi mami się mitami w tej kwestii. O co dokładnie chodzi?

Myślę, że chodzi o to, iż ubezpieczyciele posługując się tym argumentem chcą po prostu na siłę utrzymać klienta przy swojej polisie – nawet – jeśli ta jest dalece bezwartościowa i nieopłacalna dla samego klienta. A skąd pojęcie lat składkowych?

Jest to oczywiście zapożyczenie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) w przypadku opłacania regularnych składek obowiązkowych na rzecz ZUS przez naszych pracodawców czy przez nas samych co ma realny wpływ na wysokość emerytury, jaką wylicza ZUS w momencie wejścia w wiek emerytalny. Wówczas lata składkowe rzeczywiście mają znaczenie.

Jak to wygląda u przeciętnego Kowalskiego, który mając polisę u zwykłego ubezpieczyciela jest w swoich myślach przytwierdzony do polisy na podobnej zasadzie? Mijają lata i polisa traci na wartości, ponieważ zmienia się wartość pieniądza. Jednakże Kowalski wie, że nie może przerwać polisy, ponieważ miną mu lata składkowe. Pan Kowalski ma wrażenie i jest o tym przekonany, że lata składkowe są WARTOŚCIĄ. Otóż nic bardziej mylnego.

Dodatkowym argumentem jaki używają towarzystwa ubezpieczeń to argument lat składkowych +zniżek z tego tytułu. Otóż często okazuje się, że te zniżki w ogóle nie istnieją, ponieważ jak prześledziłem – w raz z wypadkowością czy z urazami – ubezpieczyciele piszą listy do klientów, że muszą im podnieść składkę, bo uwarunkowania na rynku się zmieniają. A tak na prawdę jest to związane z jakimiś wcześniejszymi wypłatami – czy to z powodu choroby czy wypadku jakie nas spotkały. Dla ubezpieczyciela jesteśmy klientem, który przyniósł mu kiedyś stratę. Chce to wyrównać, by zyskać na nas.

A więc co jest prawdziwą korzyścią jeśli chodzi o mijające lata względem polisy? Korzyścią jest INDEKSACJA – czyli wzrost sum ubezpieczenia w ramach np. jak w Nationale-Nederlanden w ramach symbolicznego wzrostu składki – jako bonus, za dwie kwestie:

  • bezwypadkowość
  • mijający okres czasu i nagroda za stałe wpłacanie składek

Różnice są ogromne, choć brzmią subtelnie.

A więc, aby to dobrze wybrzmiało: nie ma czegoś takiego, jak lata składkowe w Towarzystwach Ubezpieczeń będących odpowiednikiem jak w ZUS, może być jedynie bonus wynikający z terminowego przedłużania umowy pomiędzy ubezpieczycielem a właścicielem polisy. Przykład:

Jan Nowak kupił w 2015 roku polisę z ochroną główną ochrony na życie na sumę ubezpieczenia 100.000 PLN, płacił np. 150 zł co miesiąc.

Po roku Nationale-Nederlanden wysłało list do pana Jana informując go o tym, że z okazji mijającej rocznicy NN proponuje indeksację składki w zamian za podniesienie sum ubezpieczenia – np. 3% – wówczas jego suma ubezpieczenia wynosi 106.000 PLN i od 2016 roku opłaca nową polisę. Składka wzrasta do kwoty 154,50 PLN. Pan Jan może skorzystać z tej propozycji ALE NIE MUSI – to wolny wybór pana Jana.

A do Twojej obecnej polisy ubezpieczyciel coś dołożył w ramach mijającego czasu? Jeśli nie, to znaczy, że nie dba o Ciebie tak, jak powinien. Zadzwoń w tej sprawie: 727-912-923 🙂

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Formularz kontaktowy w sprawie MEGA-polisy NN

Imię i nazwisko (wymagane):

Telefon kontaktowy:

E-mail do kontaktu:

W czym mogę Ci pomóc? Napisz kilka słów!

Możesz załączyć plik do 2 Mb w formacie JPEG lub PDF:

Na czym zależy Ci mając MEGA-polisę w NN?:

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Wysokie sumy ubezpieczenia, niskie składki – pozorna korzyść

Wysokie sumy ubezpieczenia i niskie składki – czyli pozorna korzyść w polisie ubezpieczeniowej. Niekwestionowanym zwycięzcom absurdu ubezpieczeniowego jest polisa na życie, w której składka wynosiła 75 zł miesięcznie dla pana, który był ubezpieczony na 600.000 PLN. Świadczenie to zostałoby wypłacone tylko w przypadku, w którym do zgonu ubezpieczonego doszłoby z przyczyn naturalnych.

Przyczyn naturalnych? Czym jest przyczyna naturalna? jest to zgon ze starości. Niemalże w polskich realiach, w których zdecydowana większość starszych osób ma dolegliwości bólowe i chorobowe nie umiera z przyczyn naturalnych, lecz z powodu jakiejś choroby. Polacy najczęściej umierają na choroby sercowe lub płucne a najczęstszą przyczyną zgonu jest zatrzymanie akcji serca lub zatrzymanie akcji krążeniowo-oddechowej. Nie jest to przyczyna zgonu naturalnego, jest to kwalifikacja jednostki chorobowej.

A więc czy jest sens płacić ubezpieczeni na życie, gdzie wypłata sumy ubezpieczenia jest niemalże niemożliwa? 75 zł miesięcznie, to inaczej 900 zł rocznie. Z czego wynika chęć płacenia przez właściciela tej polisy takich pieniędzy? Z działania w dobrej wierze.

Tak samo, jak wysokie sumy ubezpieczenia będące następstwem wypadków w urazach o trwałym uszczerbku na zdrowiu – pisałem o tym tutaj: Różnica pomiędzy stałym a trwałym uszczerbkiem na zdrowiu – są wyszczególnione, robią wrażenie, ile to człowiek nie dostanie, a później okazuje się, że ilość wyłączeń – o czym pisałem tutaj: skomplikowane OWU – powodują, że pozostaje nam jedynie rozwiązać polisę ubezpieczenia na życie i zdrowie, ponieważ szansa na uzyskanie kiedykolwiek jakichkolwiek środków jest nie tyle co niemożliwa, co bez większych szans. Takie polisy o takich konstrukcjach – są niepraktyczne życiowo.

Niskie składki – jeśli nie chodzi o grupowe ubezpieczenia a o indywidualne na życie i zdrowie – powinny być dla nas sygnałem do myślenia, czy aby na pewno polisa o ciekawie niskiej składce jest aby na pewno praktyczna życiowo? Zarówno, aby uzyskać świadczenia sensowe – i aby uzyskać je w ogóle.

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Wyłączenia z ochrony ubezpieczeniowej – skomplikowane OWU

OWU – czyli Ogólne Warunki Ubezpieczenia często są niezwykle znaczącym załącznikiem do polisy ubezpieczeniowej, a często dokument ten w ogóle nie jest czytany przez właścicieli tych polis. Dlatego zbudujemy świadomość! 🙂 o co chodzi i dlaczego OWU jest tak istotne w ubezpieczeniu a jak skutecznie może pozbawić nas wypłaty świadczeń z różnych tytułów.

Przede wszystkim – zacznę od tego – że trzeba zrozumieć Ubezpieczycieli – oni – tworząc usługę polisy ubezpieczeniowej czyli ochrony w postaci zabezpieczenia finansowego naszego zdrowia i życia nie mogą przystać na to, aby nie było żadnych ograniczeń prawnych, czy wręcz wymogów, jakie powinniśmy spełnić, aby mogli wypłacić pieniądze.

I to jest zrozumiałe – ale nie jest dla mnie zrozumiałym, kiedy w OWU pojawiają się liczne, wręcz nadmierne ograniczenia i wyłączenia z ochrony ubezpieczeniowej, których ilość i restrykcje są tak dalekoidące, iż uzyskanie jakiejkolwiek kwoty świadczenia z takiej polisy ubezpieczeniowej jest wręcz niemożliwe.

Najwięcej wyłączeń i ograniczeń w polisach ubezpieczeniowych jest w tych, w których (SU) sumy ubezpieczenia są niezwykle wywindowane i sięgają od kilkuset tysięcy złotych do kwot powyżej miliona złotych.

Dokument OWU polisy na życie moich znajomych była skonstruowana w taki sposób, że liczba wyłączeń właściwie wyłączyła wszelką możliwość spełnienia się polisy, aby rodzina czy oni sami mogli uzyskać wypłatę świadczenia z tej polisy.

To tylko wyłączenia:

 

Jedna z dwóch grafik dotycząca wyłączeń.

Zacytujmy: „Umowa ubezpieczenia zawarta na podstawie niniejszych warunków NIE POKRYWA ROSZCZEŃ w jakikolwiek sposób spowodowanych przez, lub do których przyczyniły się:

W punkcie pierwszym: Wojna – jest to zrozumiałe – jeśli jesteśmy uczestnikiem wojny, trudno spodziewać się, że nie będziemy mieli żadnego uszczerbku na zdrowiu, ale co jeśli jesteśmy turystami np. w Egipcie i nagle z dnia na dzień rozpoczyna się wojna domowa w tym kraju a my przypadkowo stajemy się jej uczestnikami. Nawet, gdyby udowodnić, że byliśmy tylko turystami? ubezpieczyciel na pewno będzie wskazywał na naszą winę.

Podobnie w punkcie drugim i trzecim – kiedy jesteśmy uczestnikami aktu terrorystycznego – dlaczego właściciel polisy ma nie być chroniony, jeśli nagle w sposób nagły staje się uczestnikiem – ofiarą – aktu terrorystycznego, o jakie nietrudno we współczesnym świecie?

Punkt 4 również jest niezrozumiały – jest to wypadek – promieniowanie także może wyniknąć z uszkodzenia elektroni atomowej – takiej jak w roku 1986 w Tschernobylu na Ukrainie. Z niczyjej winy śmierć poniosło kilka osób a zdecydowana większość, która ciężko zachorowała przyczyną zachorowania była przyczyna tego wybuchu. Dlaczego właściciel polisy ma być pokrzywdzony tym faktem?

Punkt piąty tych wyłączeń jest zrozumiały. Punkt Szósty – śmierć naturalna ubezpieczonego – polisa ta chroniła tylko od NW, dlatego ten wpis jest zrozumiały.

Punkt siódmy – kiedy ktoś jest w stanie powiedzieć czy było to samobójstwo czy nie – nikt z ubezpieczycieli nie siedzi w naszej głowie i NIE JEST ANI LEKARZEM ani specjalistą do spraw samobójczych. Skąd może wiedzieć kiedy dochodzi do samobójstwa np. na torach, a kiedy jest to celowe targnięcie się na życie? Przez wiele lat pracy z osobami po wypadkach doskonale wiem, że nie każdy wypadek na torach – zarówno okaleczający czy śmiertelny jest samobójstwem. Wiedząc o tym jestem wręcz pewny, że ubezpieczyciel nie będzie chciał wypłacić odszkodowania rodzinie w przypadku osoby, która zginęła na torach.

Powyższe nawet jeśli byłoby uznane, że potrącenie przez pociąg nie jest samobójstwem, to punkt ósmy jest kolejną przysłowiową szpilką dla naszej polisy. Zacytuję:

Celowe narażenie się Ubezpieczonego na szczególnie wysokie ryzyko utraty życia (za wyjątkiem usiłowania ratowania ludzkiego życia).

Czy wejście na tory jest celowym narażeniem się na utratę życia? Najszybciej nasuwa nam się myśl, że „Oczywiście, że tak”. Przytoczę przykład wypadku w Krakowie, jaki miał miejsce ok. 2 lata temu.

Historia:

Pewne małżeństwo w jednej z dzielnic Krakowa zgubiło psa. W pobliżu znajdowała się bocznica kolejowa, która była nieczynna, wyłączona z ruchu, a tory rdzewiały i niszczały. Była noc. Właśnie na tych torach usłyszano psa. Przed wejściem na przejście przez tory nie ma do dzisiaj ani rogatek, ani oznakowania mówiącego o tym, że tory są czynne, nie ma sieci trakcyjnej. Podczas poszukiwań, nagle na te nieczynne tory wjechała rozpędzona lokomotywa – w pobliżu były też czynne inne torowiska ale w oddali, a więc mężczyzna słysząc pociąg zachowywał się naturalnie. Na tych, na których stał nie jeździły już od dawna. Ruch nie odbywał się. Wiedział o tym. Niestety zza budynku nastawni wyjechała lokomotywa spalinowa, która z impetem śmiertelenie potrąciła mężczyznę.

I pytania: czy było to samobójstwo? Szukał psa. Czy celowo naraził się na niebezpieczeństwo? Celowo na pewno nie – szukał jedynie psa na nieczynnym torowisku. Ubezpieczyciel wskazał go jako winnego sytuacji. Dla ubezpieczyciela został sprawcą zdarzenia, a to oznacza, że rodzina nie otrzymała wypłaty z ubezpieczenia.

Punkt 9: „Przestępstwo umyślnie popełnione przez Ubezpieczonego…” A co jeśli osoba wtargnie na przejście dla pieszych – na pasach na ulicy? Za wtargnięcie, które skończyło się licznym, ciężkim, wielonarządowym urazem ciała prokurator z artykułu 177 kodeksu cywilnego oskarżył osobę skazując ją. Ten artykuł mówi o przestępstwie. A więc ubezpieczyciel odmawia przy takich Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia wypłaty. A kto z nas świadomie wchodzi pod samochód? To był wypadek. A co w przypadku, kiedy dochodzi o przypadkowego zapruszenia ognia w domu, i osoba doznaje licznych poparzeń? nagle okazało się, że do pożaru doszło z powodu zaniedbań właściciela domu, który doznał tych poparzeń. W sposób prawny jest sprawcą zdarzenia. A więc jak często ubezpieczyciel może odmawiać poszkodowanemu. Co ze sprawcami wykroczeń czy przestępst, jeśli kierują samochodem i powodują wypadek, dlatego, że na drodze była przysłowiowa „szklanka” – i wypadli z drogi. Policja definiuje to w ten sposób „brak zachowania odpowiednich środków do warunków panujących na jezdni” – znamy to skądś?

I dalsze wyłączenia w tej jednej polisie przy tych OWU:

 

Punkt 10 oraz 11 są punktami zrozumiałymi. Punkt 12 i 13 również – Tak na prawdę nie dotyczą tej polisy – jak wcześniej wspominałem polisa tego konkretnego ubezpieczenia dotyczyła jedynie NW.

Punkt 14 mówiący o tym, że ubezpieczyciel nie wypłaci świadczenia, jeśli doznamy urazu w wyścigach konnych niezależnie od ich rodzaju – nie definiuje jednak co można – czyli jakie to są wyścigi a co wyścigiem nie jest? Spokojny galop? Nawet i prezentowanie konia jest często rodzajem brania udziału w turniejach. To po stronie osoby poszkodowanej, czyli właściciela polisy należałoby udowodnić, że wypadek upadku z konia był takim wypadkiem, który nie należał do wyścigów konnych, ale czy nie było to celowe narażenie się, dokładnie takie samo jak w punkcie 8? Wejście na konia – powyżej 1.5 metra wysokości już jest narażeniem się na upadek z niego. Prawda?

Punkt 15, na podobnej zasadzie. A co z wyścigami ulicznymi? Kiedy one są, a kiedy ich nie ma ? I tak dalej i tak dalej…

To jeszcze raz… Ogólne Warunki Ubezpieczenia – to dokument, który definiuje polisę ubezpieczeniową. Zdecydowana większość właścicieli polis nie czyta tego dokumentu a jest on niezwykle istotny, zwłaszcza podczas wykupowania tej polisy.

A Twoja polisa? Jakie ma OWU? Jest dla Ciebie korzystne? A może popełniłeś błąd i nie przeczytałeś warunków ubezpieczenia? Pomyśl o tym jeszcze dziś! DZIAŁAJ!

Jeśli chcesz mieć pewność, że Twoja polisa będzie dobrą polisą… skontaktuj się ze mną. Znajdziemy wspólny termin i usiądziemy do rozmowy! Napisz do mnie w tej sprawie!

 

 

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Różnica pomiędzy stałym a trwałym uszczerbkiem na zdrowiu

Różnica pomiędzy stałym a trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Czyli czego nie rozumiemy w ubezpieczeniu a często kupujemy. Dlaczego w ogóle zakładam, że tego nie rozumiemy? A dlaczego wiem, że to kupujemy?

Otóż jako Ubezpieczeniowy Bystrzak zawsze podchodziłem do tematu ubezpieczeń – zarówno tych na życie jak i polisy OC w przypadku wypadków, gdzie odpowiedzialność za zdrowie i życie osoby poszkodowanej brał ubezpieczyciel na wpół solidaryzujący się ze sprawcą zdarzenia – w taki sposób, aby ubezpieczenie to było jak najbardziej PRAKTYCZNE ŻYCIOWO.

Wiadomym jest, że każde ubezpieczenie na coś działa – wykupujemy w tym celu ochronę. Płacimy składki, jakie zaproponował nam ubezpieczyciel i żyjemy ze świadomością, że na co dzień jesteśmy w pełni chronieni. Podejście jest słuszne.

Niestety – dopiero w momencie wypadku okazuje się, że z polisą jest coś nie tak, a ubezpieczyciel nie chce wypłacić żadnych świadczeń finansowych. Nie wiemy dlaczego, przecież opłacaliśmy składki a polisa chroni nas też w przypadku NW – Nagłych Wypadków.

Następnie pojawia się uczucie bezradności i rozczarowanie.  Szukamy pomocy w kancelariach prawnych. W dodatku często nasza polisa jest polisą z nadzwyczaj wysokimi Sumami Ubezpieczeń.

O co chodzi?

Chodzi o różnicę pomiędzy STAŁYM a TRWAŁYM uszczerbkiem na zdrowiu. Choć oba wyrazy wydaje się, że są bliskoznaczne, to w kwestiach prawnych, w ubezpieczeniach są zupełnie czymś innym.

Spójrzmy na wycinki polis:

i tu:

Dla osoby, która nie zna się na polisach ubezpieczeniowych na pierwszy rzut oka chodzi o to samo, w dodatku jest ta sama suma ubezpieczenia – 400 zł za 1% uszczerbku.

A więc o co tu chodzi?

Chodzi o wypłatę odszkodowania w przypadku uszkodzenia ciała a zwłaszcza o rozmiar szkody. STAŁY uszczerbek na zdrowiu zachodzi wtedy, kiedy doznamy urazu, który wpływa na nasze życie, ale w miarę upływu czasu dochodzimy do zdrowia i żyjemy z wyleczonym urazem. Wówczas ubezpieczyciel określa STAŁY USZCZERBEK na zdrowiu.

Na przykład przy złamaniu nadgarstka w sposób nieznaczny wycenia na 3% stałego uszczerbku na zdrowiu. Wypłaci 3x 400 zł = 1.200 zł jak w przypadku drugiego obrazka.

Natomiast TRWAŁY uszczerbek na zdrowiu – co widać na pierwszym obrazku – nie jest tym samym co stały. Różnica jest ogromna i dotyczy kwalifikowania urazów. Otóż TRWAŁY uszczerbek na zdrowiu jest ściśle związany z poważnymi urazami, które powodują nasze nieodwracalne inwalidztwo. Np. utratę kończyny górnej czy dolnej, utratę dłoni, stłuczenie pnia mózgu, niedowład dwukończynowy, niedowład czterokończynowy, utratę całkowitą słuchu, wzroku czy czegoś, co nigdy nam nie odrośnie, a co już na całe nasze życie kładzie cień inwalidztwa. Przy tak skonstruowanej polisie, w której jest TRWAŁY uszczerbek na zdrowiu ubezpieczyciel nie wypłaci za % stałego uszczerbku na zdrowiu. Jeśli złamiesz rękę, wówczas polisa ta nie ubezpiecza Cię.

Jak to wygląda w naszej polisie? Często widzę polisy ubezpieczeniowe, w których jest mowa jedynie o TRWAŁYM, inwalidzkim uszczerbku na zdrowiu. A jaką mamy szansę, że akurat spotka nas wypadek, który spowoduje trwałe i nieodwracalne kalectwo? Na pewno szansa na to jest zdecydowanie mniejsza niż na to, że doznamy STAŁEGO uszczerbku na zdrowiu. W polisach Nationale-Nederlanden jest to rozgraniczone i jasno sprecyzowane.

Moim zdaniem, znacznie częściej możemy ulec wypadkowi, który spowoduje STAŁY uszczerbek na zdrowiu, np. przy złamaniu ręki, nogi, miednicy, kręgosłupa, palców, żeber, skręcenia stawów, złamania stopy, poparzenia i uszkodzenia skóry. Blizny to także stały uszczerbek na zdrowiu. W polisie ubezpieczeniowej, w której jest mowa o wypłacie świadczenia za stały uszczerbek na zdrowiu ubezpieczyciel musi nam wypłacić. W przypadku tego drugiego – trwałego – daje odmowę, ponieważ złamana noga nie jest zakwalifikowana jako uraz powodujący inwalidztwo.

A ty? Jaką masz polisę na życie? Jest praktyczna życiowo? Czy może płacisz składki, ale szansa, że ubezpieczenie pomoże Ci, kiedy dojdzie do wypadku jest praktycznie zerowa? Jaki musiałby się wydarzyć wypadek, abyś mógł z niej skorzystać?

Prześlij swoją polisę w celu analizy na adres: dariusz.foint@nnfinanse.pl. Powiem jak jest! DZIAŁAJ! 🙂

Opublikowano Informacje ogólne (3) | 1 komentarz

Niskie sumy ubezpieczeń w polisach na życie i zdrowie

Niskie sumy ubezpieczenia (tak zwane SU) w polisach na życie i zdrowie to codzienna rzeczywistość. Dlaczego takie polisy funkcjonują i dlaczego godzimy się na to, aby je płacić? Ubezpieczyciele wykorzystują trzy podstawowe kwestie konstruując polisę przeciętnego dorosłego mieszkańca naszego kraju ale i nie tylko. Zasady te znane i wykorzystywane są na całym świecie.

Niskie sumy ubezpieczenia w polisie. Po co nam takie ubezpieczenie? Symbolicznie? Przecież nie ulegamy wypadkom czy nie chorujemy w sposób jedynie symboliczny… Ból jest odczuwalny na 100%. Rozstrój zdrowia pojawia się naprawdę.

Absurd związany z polisami o niskich sumach ubezpieczeń wiąże się z trzema podstawowymi kwestiami:

Po pierwsze:

Godzimy się na niskie sumy ubezpieczeń omamieni niską składką. Oszczędność? Często zakładamy, iż opłacanie składek ubezpieczenia jest jak wyrzucanie pieniędzy w błoto? Często ludzie tak myślą… do pierwszego wypadku czy zachorowania. Później okazuje się, że jednak warto mieć solidną polisę.

Oszczędzanie na ubezpieczeniu to spory błąd. Widziałem życie osób po wypadkach, wiem jak bardzo brak pieniędzy komplikował im życie. Nie mogą normalnie leczyć się, odmawiają sobie rehabilitacji, leków, dojazdów do specjalistów wyższej klasy.

PÓŹNIEJ okazuje się, że pieniądze na leczenie wydają z prywatnego portfela, a ubezpieczyciel nie wykłada na ten czas pieniędzy. Często okazuje się, że proces leczenia kosztował wielokrotnie więcej, niż dotychczasowe składki ubezpieczenia.

Po drugie – EGO: Dlaczego godzimy się na niskie sumy ubezpieczenia? Myślę, że ma to związek z poczuciem nieśmiertelności. Nigdy nikt z nas – chyba, że to planuje – nie wie, kiedy ulegnie wypadkowi bądź poważnie zachoruje – albo umrze. Znam osoby, które myślę, że nigdy. Zawsze to poczucie niezniszczalności. To nic innego jak nasze ludzkie EGO – argument, który wykorzystują ubezpieczyciele do zarabiania pieniędzy. Niska suma ubezpieczenia przy stale opłacanej składce daje coś niezwykłego, a mianowicie… CZYSTY ZYSK ubezpieczycielowi! Skoro mamy takie podejście do życia, to po co w ogóle płacić ubezpieczenie? Oczywiście pytanie to jest pewną prowokacją…

Najbardziej brutalne polisy ubezpieczenia na życie, jakie widziałem to takie, które wyceniają życie ludzkie w przypadku zgonu zaledwie na kilka tysięcy PLN. Kilka tysięcy PLN – to jest ile? Jedna wypłata średnio zarabiającego Polaka? Dwie wypłaty? Trzy?

Polisa na życie opiewająca na sumę 5.200 PLN ze składką 50 zł miesięcznie.

50 zł miesięcznie – czyli 600 zł rocznie prawda? Ubezpieczyciel obiecuje wypłacić osobom bliskim w przypadku zgonu osoby ubezpieczonej 5.200 zł. Czy to ma jakikolwiek sens?

600 zł rocznie – koszt ubezpieczenia – po 10 latach kosztuje to nas 6.000 PLN. Czyli ubezpieczenie zostaje przepłacone – a czy ubezpieczyciel wypłacił w tym czasie to opłacane przez nas świadczenie? Choćby jedną złótówkę? Wielka szansa, że na pewno tego nie zrobił, a od 105 miesiąca opłacania składki zaczyna najnormalniej w świecie zarabiać czysty zysk – czyli po niecałych 9 latach płacenia. Czy są takie polisy?

Jest ich mnóstwo, zwłaszcza dla ludzi od wieku 45+. Często ubezpieczyciel dodaje do tej polisy dodatki typu: karta lekowa na 200 zł w przypadku wypadku i jedną darmową konsultację telefoniczną ze specjalistą. W agencji ubezpieczeń brzmi to niezwykle korzystnie – ale czy tego typu ubezpieczenia są praktyczne życiowo?

Po Trzecie.

Nie jesteśmy w stanie oszacować swojego życia lub zdrowia, nie mamy do czego odnieść realności polisy do niechcianej sytuacji, jaka może nam się zdarzyć. Nie wiemy ile ewentualny wypadek czy choroba spowoduje strat w naszym życiu, dlatego nie wiemy na ile się ubezpieczyć.

Brak tej wiedzy to błąd. A ja zawsze pytam – czy Twoje życie lub zdrowie jest dla Ciebie jakkolwiek cenne? Dla wielu ludzi jest bezcenne! To oczywiste – ludzie boją się o to upomnieć, boją się to wyrazić. Nie raz pytałem ludzi, dlaczego są tak nisko ubezpieczeni – odpowiedź była taka, że „bo powiedzieli mi, że na więcej się nie da w moim przypadku”. Nauczeni skromności i wstydliwości, a karceni za żebranie i domaganie się o swoje godzimy się na to, co proponują nam ubezpieczyciele.

Często słyszałem też „To na ile powinienem być ubezpieczony?” – zawsze starałem się wytłumaczyć, że na tyle, ile finansowo możemy unieść płacenia składek za usługę tej ochrony zdrowia i życia. Dlaczego to pytanie jest takie ważne?

Spójrzmy na dwa przykłady ochrony zdrowia, przy polisie, która nie jest zbytnio wartościowa dla naszej ochrony.

Pierwsza sytuacja to przypadek niskiej sumy ubezpieczenia w przypadku uszkodzenia ciała. Często osoby mają ubezpieczenie do 10.000 – 15.000 zł w ochronie od uszkodzenia ciała w przypadku Nagłego Wypadku (NW). Oznacza to, że 1% uszczerbku na zdrowiu to zaledwie 100-150 zł. I teraz co się okazuje? Ulegamy wypadkowi, np. mamy złamany nadgarstek z powodu przewrócenia się na schodach, natychmiast pojawia się cała seria strat:

  • zwolnienie lekarskie w pracy – L4 (u niektórych osób oznacza to utratę wszelkiej dodatkowej premii do pensji – miesięcznie nawet kilkaset złotych)
  • brak możliwości wykonywania dodatkowej pracy – nawarstwiają się obowiązkui zarówno domowe jak i finansowe – a rachunki wciąż trzeba płacić
  • pojawiają się dodatkowe koszty – zakup leków, dojazdy do placówek medycznych, być może prywatne leczenie u specjalisty (odległe terminy w NFZ)
  • zakup sprzętu medycznego – jak ortezy
  • prywatna rehabilitacja (nie chcemy czekać na terminy w NFZ)

Okazuje się, że z powodu urazu mamy straty na blisko 3.000 zł, podczas gdy ubezpieczyciel za doznany uraz obliczył nam wypłatę na 3% uszczerbku na zdrowiu – od 300 – 450 zł przy tej sumie ubezpieczenia.

Czy to ma sens? To konsekwencja niskiej sumy ubezpieczenia w przypadku uszczerbków na zdrowiu w NW.

Przykład poważnego zachorowania jednej z mieszkanek Wrześni: Od wielu lat opłacała polisę na życie z uwzględnieniem także sumy ubezpieczenia w przypadku ciężkich zachorowań. Składkę miesięczną płaciła 60 zł. Nagle okazało się, że zdarzył się trudny dzień – dowiedziała się, że ma raka piersi. Ubezpieczyciel po rozpoznaniu jednostki chorobowej zdecydował się wypłacić 10% uszczerbku na zdrowiu – jakież przykre było dla niej, kiedy otrzymała zaledwie 400 zł.

Dlaczego? Ponieważ Suma Ubezpieczenia w przypadku Ciężkich Zachorowań wynosiła zaledwie 4.000 PLN.

Odkładając co miesiąc 60 zł przez 10 lat, odłożyłaby sumę 7200 zł – czy za tę sumę można zrobić coś więcej w kwestii szybkiego leczenia raka piersi, aniżeli za 400 zł?

Godzimy się na niską sumę ubezpieczenia, ponieważ nasz umysł nie potrafi przewidzieć tej sytuacji. Widać to zwłaszcza, kiedy osoby są po urazach lub po przebytych chorobach – inaczej zaczynają o sobie myśleć. Zaczynają zadawać inne pytania. Nagle okazuje się, że pojawia się odwaga w dążeniu do solidnego ubezpieczenia się, a składka nie jest już taka ważna.

Na rynku funkcjonuje mnóstwo ubezpieczeń zdrowotnych oraz na życie, które… niestety SĄ NIEPRAKTYCZNE ŻYCIOWO – omówione przykłady to jedne z nich – wcale nie takie odrębne i rzadko spotykane.

Polisa powinna być praktyczna życiowo. Jako Ubezpieczeniowy Bystrzak wklejam zdjęcie po wypłacie świadczenia w mojej własnej polisie, aby udowodnić, że wiedza, którą posługuję się pomaga mi, a nie szkodzi. Polecam Wam to samo drodzy czytelnicy! (w niedawnym czasie uległem małemu wypadkowi z uszkodzeniem części stopy) – wypłacona suma z indywidualnego ubezpieczenia pokryła koszty leczenia i rehabilitacji w pełni rekompensując mi doznaną krzywdę i spowolnienie gospodarcze.

Uszkodzenie ciała – w mojej polisie to suma 100.000 PLN, dlatego 1% uszczerbku na zdrowiu szacowany był na 1.000 zł. To jest polisa praktyczna życiowo – dowód:

Polisa o niskiej sumie ubezpieczenia – masz taką polisę? Zróbmy wszystko, żeby zmienić to przyzwyczajenie: zadzwoń 727-912-923 lub napisz do mnie wiadomość e-mail na adres: dariusz.foint@nnfinanse.pl! DZIAŁAJ!

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Nowa podstrona już wypełniona

Zapraszam do kolejnej publikacji: Po co ubezpieczać się – poznaj trzy historie

Trzy historie, które powinny zobrazować sens ubezpieczeń od wypadków, bo czy od chorób – trzeba komuś obrazować? 🙂 zapraszam do treści…

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj

Kolejny dzień, kolejne teksty na blogu…

Dzisiaj uzupełniłem podstronę o ubezpieczeniach grupowych.

Warto przemyśleć swoją składkę i zakres ochrony. A Ty? Jak stare ubezpieczenie posiadasz w swojej pracy? Wczoraj to nie dziś – działaj!

Opublikowano Informacje ogólne (3) | Skomentuj