Po co ubezpieczać się – poznaj trzy historie

Ubezpieczenie dla siebie i dla swojej rodziny to nic innego jak finansowe zabezpieczenie siebie i swoich bliskich w sytuacji kiedy dojdzie do uszkodzenia naszego ciała – dosłownie. Albo co gorsze – kiedy nas zabraknie.

Uszkodzenie ciała może być dwojakie: zewnętrzne i wewnętrzne – takie są oficjalne przyczyny rozróżniania dwóch powodów naszego rozstrojenia zdrowia. Przyczyny te – czyli jeszcze raz – zewnętrzne i wewnętrzne – tak się składa, że charakteryzują dwa rodzaje uszkodzenia ciała – zewnętrzne – czyli wypadkowe i wewnętrzne czyli stanu chorobowego.

A więc po co ubezpieczać się?

Najgorszym co możesz w życiu zrobić, to założyć że jesteś osobą nieśmiertelną, niezniszczalną! Otóż nie jesteś! Wręcz przeciwnie! Jesteś osobą kruchą, delikatną, łamliwą, o skomplikowanym układzie wewnętrznym, gdzie każdy narząd na co dzień jest narażony na szereg różnych nieprzychylnych czynników zarówno chemicznych jak i fizycznych. Czy to brzmi jak zasianie negatywnych myśli, straszenie i dekadencja?

Brzmi jak ostrzeżenie… Ostrzeżenie wynikające z lęku, obawy, z założenia pesymistycznego, ale jednak celem jest coś zupełnie optymistycznego! Zawsze uważam, że każdy człowiek, nie ważne jakim byłby wojownikiem mającym pełną witalność, pełnię energii i życiowego wigoru powinien lęk i obawy przed utratą życia czy zdrowia traktować nie jak czarne myśli, lecz jako przejaw czujności wobec tego, co jeszcze nieznane.

Nawet jeśli masz dopiero 20-30 lat, a jeszcze nic złego w postaci wypadku czy choroby Cię nie spotkało, to nie znaczy, że w przyszłym czasie, nie pojawi się jakaś przeszkoda do pokonania właśnie w takiej postaci. Jeśli nie było, to nie znaczy, że nie pojawi się jakaś trudność i zadanie do przepracowania w postaci powrotu do zdrowia i pełni życia w nadchodzącej przyszłości. Gdybyśmy przeanalizowali to, ile jest codziennych możliwości tego, iż możemy ulec wypadkom, to okaże się, że jest ich całe mnóstwo. Od momentu przebudzenia się do położenia ponownie do łóżka, praktycznie w każdej chwili jesteśmy narażeni na jakieś wypadkowe możliwości. A co jeśli się w ogóle nie obudzimy?

Opowiem Ci kilka historii wypadków, które powinny zobrazować to, o czym piszę powyżej:

  1. W pewnej miejscowości, w Wielkopolsce mieszka dwóch młodych ludzi. Mężczyzna w wieku 23 lat oraz kobieta w wieku 22 lat. Nie byli ubezpieczeni uważając, że póki co nie ma potrzeby, aby się ubezpieczyć. Nigdy nie pytałem, dlaczego. Domyślam się, że młodym ludziom szkoda pieniędzy na solidne ubezpieczenie. Szansa ciężkiego zachorowania lub śmierci w tak młodym wieku statystycznie jest prawie, że niemożliwa – można by tak pomyśleć. Tym czasem pewnego dnia, kiedy jechali jako pasażerowie pojazdu, na który nie mieli wpływu stało się coś tragicznego. W samochód, w którym jechali uderzył z niezwykle wysoką prędkością inny samochód. Doszło do wypadku. W jednej chwili oboje doznali ciężkich urazów, a kierująca ich pojazdem z licznymi obrażeniami wielonarządowymi w stanie ciężkim znalazła się wręcz na granicy życia i śmierci.  Wracając do wspomnianej pasażerski z tylnego fotela: 22 letnia kobieta doznała skomplikowanego złamania kości podudzia, złamania kości dłoni, złamania żeber. Natomiast mężczyzna doznał rozległego urazu zwichnięcia łokcia, złamania głowy kości promieniowej i kości łokciowej wyrostka dziobiastego. Czym tutaj jest brak ubezpieczenia? Brakiem wsparcia finansowego w każdych kolejnych dniach przywracania swojego zdrowia do pełni sił.  Nie mogą uzyskać ani jednej złotówki na leczenie z ubezpieczenia prywatnego, bo go nie mają. Na całe szczęście chroni ich polisa OC sprawcy. Nauczka?
  2. Druga historia związana jest z niezwykle tragicznym wypadkiem, w którym poszkodowany był sprawcą tego niefortunnego zdarzenia. Otóż któregoś dnia po wykonanej pracy na polu, kończył pracę kierując ciągnikiem. Odstawił go na miejsce parkowania i otworzył drzwiczki. Było ciemno. Wychodząc z ciągnika, źle postawił nogę na stopniu i poślizgnął się. Upadł przodem ciała wprost na ziemię, na głowę, na twarz. Doznał złamania kręgosłupa szyjnego z uszkodzeniem rdzenia nerwowego. Został sparaliżowany. To niezwykle tragiczna historia, pokazująca, że nie znamy dnia ani godziny, kiedy możemy ulec poważnemu wypadkowi. Brak ubezpieczenia skomplikował życie temu człowiekowi i jego rodzinie – nie było pieniędzy na leczenie i na rehabilitację. Po kilku latach życia w męczarni zmarł.
  3. Brak ubezpieczenia to także brak wsparcia dla bliskich i szereg licznych problemów. Dowiedziała się o tym pewna rodzina z Wielkopolski, w której mąż i ojciec czwórki dzieci zginął w wypadku w pracy, gdzie pracował na czarno. Przygniotła go maszyna. Zginął na miejscu. Był jedynym żywicielem rodziny. Jego śmierć spowodowała liczne problemy w każdej sferze życia całej rodzinie. Brak wsparcia finansowego wprowadził rodzinę w liczne długi, a wkrótce przyszły choroby, bo podupadło zdrowie psychiczne żony zmarłego i najstarszej córki. Jak by było, gdyby ojciec był ubezpieczony chociażby na te minimalne 100.000 PLN? Może nie odczuliby tak drastycznie tej zmiany pogorszenia stopy życiowej przez kilka miesięcy, w których szukaliby rozwiązań tej sytuacji.

A co z chorobami? Kiedy przyjdą, również potrafią złamać człowiekowi życie, poniżyć je i sponiewierać. Tak liczne przykłady zachorowań w Polsce na ciężkie choroby – a osobiście pewnie znamy osoby, których to dotknęło – powinny dać nam przykład i wzmóc czujność w tej kwestii jeszcze bardziej niż zwykle. Co raz bliżej do zimy, przypomina nam to o czymś?

A Ty? Kiedy zamierzasz ubezpieczyć się i zrobić to sensownie? Pomyśl o sobie i o swoich bliskich! A może już jesteś osobą, która w przeszłości miała nagłe zdarzenia i wiesz, jak było, kiedy brakowało solidnego wsparcia finansowego w procesie leczenia? A co z wynagrodzeniem cierpienia? Bądź bystrzakiem!

Zadzwoń i umów się ze mną na rozmowę, zrób to jeszcze dziś!

Tel.: 727-912-923

Lub napisz: dariusz.foint@nnfinanse.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *